Bezwład administracyjny


Nie chcesz stracić zdrowia, czy życia trzymaj się z dala od stawów i wszelkich cieków wodnych w Dolinie Baryczy.


Przestrzeń pomiędzy podbudową mostu a mnichem
 

Bezradność w ustaleniu zarządcy kawałka terenu w Rudzie Milickiej.

Nie byłoby to problemem, gdyby chodziło o jakiś kawałek pod budowę - ale teren publiczny? Dopóki nic się nie dzieje to każdy depcze sobie po wszystkim co nie jest ogrodzone i gdzie nie ma zakazu wstępu. Do Doliny Baryczy w weekendy zjeżdżają spragnieni natury mieszkańcy miast. I jest to oczywiste, choć mieszkańcy Rudy Milickiej i Stawna czasem odczuwają pewien przesyt (zob. http://www.rudamilickabarycz.pl/kategoria.php?artykul=110&kat=2). Od minionej niedzieli kocham wszystkich turystów, bo gdyby nie oni to spacer nad stawami mógłby się skończyć przynajmniej kalectwem jak nie gorzej.

Za mostem nad zabytkowym jazem jest teren powszechnie dostępny, gdzie każdy może z bliska przyjrzeć się stawom. Popatrzeć na ptaki, przeczytać informacje o rudzie używanej do budowy, pooglądać mapę. Miejsce, gdzie już nie wolno wchodzić jest oddzielone szlabanem. W niedzielę 31 maja poszłam się przejść z psem (na smyczy) właśnie tam, gdzie jeszcze wolno, bo często na płyciznach stoją czaple. Zeszłam z mostu zrobiłam kilka kroków po drodze (teren publiczny), pies przy nodze na linewce i….. poczułam szarpnięcie. Zniknął  pies ale linewka dalej w ręce z wyraźnym obciążeniem. W zieleni nad rzeką w pobliżu mnicha, jakby wyrwa, podchodzę bliżej, już widzę łeb psa i chcąc mu pomóc wydostać z bliżej nieokreślonej wyrwy, wpadam za nim, zjeżdżam w kierunku rzeki, nad gruntem nie widać nawet mojej głowy a ja nie widzę co jest nade mną, tkwię butami w wodzie zapierając się o jakiś skrawek gruntu a głowę dużego psa łapię pod pachę. Tkwimy w jakieś śliskiej rynnie i tylko kawałeczek gruntu pod stopą zabezpiecza przed wjechaniem do głębokiej w tym miejscu wody przy jazie z mulistym dnem. Pies w panice trzepie mnie po przedramionach zębami chcąc się prawdopodobnie czegoś przytrzymać. Mimo prób nie mam szans na wciągnięcie się na grunt (z psem czy bez psa to nie ma znaczenia). Zaczynam wołać RATUNKU, POMOCY – podbiegają młodzi ludzie, nachylają się z góry żeby zobaczyć co się dzieje, ostrzegam by się nie zbliżali za bardzo bo sami też wjadą – w dodatku mi na głowę. Od tego czasu kocham turystów w Rudzie Milickiej. Turyści próbują wyciągnąć mnie ale bez szans (razem z psem pewnie ważymy ponad 90 kilo). Mężczyzna biegnie po ratunek na wieś, szybko pojawia się pan Andrzej Lewucha, który akuratnie był w ogrodzie. Już trzy osoby usiłują mnie wyciągnąć, jestem już bardzo zmęczona więc specjalnie nie jestem w stanie pomagać. We troje wyciągają nas na brzeg. Ja i pies jesteśmy w całości okrwawieni, ale przy tej dawce adrenaliny nic nie czuję. Pan Andrzej mówi: „Musi pani jechać na pogotowie”. Szok był tak wielki, że mówię że nie muszę, umyję się to będzie lepiej, dochodzę do domu i już wiem, że lepiej nie będzie, mąż na nasz widok wpada w przerażenie i chce wołać pogotowie, a ja myję ręce i wiem, że wołanie u nas pogotowia to długie oczekiwanie. Wsiadam w samochód (adrenalina działa) i jadę do Milicza – nie znam lepszego miejsca na szybką pomoc niż Pogotowie Ratunkowe Oddział w Miliczu przy Grzybowej. Kolejny raz się o tym przekonałam: jak w reklamie – szybko, sprawnie i fachowo. Jest natychmiast chirurg, pielęgniarka – lekarz zakłada szwy na rękach, pielęgniarka daje zastrzyk i mogę na resztkach adrenaliny jechać do Rudy Milickiej. I byłoby na tyle, gdyby nie dalsza akcja, która jest jeszcze bardziej interesująca.

Zgłaszam Pani Sołtys całe zajście bo przecież nam się udało wyjść ale następna osoba czy zwierzę może nie mieć tyle szczęścia, wiem, że Pani Sołtys to załatwi – trzeba ZABEZPIECZYĆ teren.

Oczywiście P. Sołtys to od poniedziałku załatwia, jednak bezwład organizacyjny i ustalanie kompetencji odpowiedniego organu trafia na ścianę. Wiedząc o tym idę z mężem i wbijamy tyczkę z napisem UWAGA NIEBEZPIECZNE OSUWISKO. Myślę sobie, że do wtorku to wystarczy. We wtorek instytucje władne do utrzymania bezpieczeństwa w ogóle tym się nie zajmują i mimo ciągłych interwencji sołtysa prowadzą spór: DO KOGO TO NALEŻY. Pamiętacie państwo jak na naszym moście nad rowem tam, gdzie przebiega ścieżka rowerowa padło drzewo? (http://www.rudamilickabarycz.pl/kategoria.php?artykul=85&kat=2 oraz http://www.rudamilickabarycz.pl/kategoria.php?artykul=86&kat=2) wtedy czekaliśmy od 17 lipca do 24 sierpnia 2018 r. tym razem tak długo czekać nie można bo ta rynna do rzeki może kogoś pozbawić życia. We wtorek idę sprawdzić czy może już coś, ależ skąd – tylko nasza kartka zapewnia (?) bezpieczeństwo nieświadomych zagrożenia ludzi. Pani sołtys już wie, że teraz nastąpi spór kompetencyjny pomiędzy Wodami Polskimi, Stawami Milickimi a może drogami gminnymi? Rodzi się jeszcze jeden teoretyczny odpowiedzialny – ten który wykonał remont jazu, a jeśli on to pewnie i inżynier dokonujący odbioru po remoncie – wiadomo wszystko razem może się skończyć sądem i tkwimy w tej dziurze przez najbliższe lata.

Pytanie podstawowe: kto dba o doraźne bezpieczeństwo ludzi pojawiających się w Dolinie Baryczy (w tym mieszkańców) bo przecież wszędzie są stawy, rowy z wodą, rzeka z różnym stanem nadbrzeża, drogi gminne i ogólnie rozumiana przestrzeń publiczną a więc wszelkie miejsca dostępne powszechnie. Nie może być tak, że spory kompetencyjne pozbawiają nas prawa do bezpieczeństwa, o którym mówi Konwencja o ochronie praw człowieka.

A przecież w tej chwili chodzi nie o odpowiedzialnego tej (skądinąd niebezpiecznej sytuacji) tylko o to kto to NATYCHMIAST zabezpieczy – nie wystarczy tu brystol na patyku bo w nocy nie będzie go widać, bo zwierzęta nie czytają i nie wszystkie dzieci na to zwrócą uwagę. LUDZIE! Postawcie barierę natychmiast! Już wiem, że w czwartek przyjedzie jakaś, skądś komisja, będzie ustalać kto winien a może też się zastanowi jak doraźnie zabezpieczyć – ale pewnie też będzie spór kompetencyjny. Oby nie kazali tego zrobić strażakom bo oni są w stanie załatać wszelkie dziury w braku kompetencji innych.

APEL: Mieszkańcy, turyści, dzikie zwierzęta i nasze psy czytajcie nasz kartonik o niebezpieczeństwie bo na rozsądek instytucji liczyć nie możecie.

P.S. Dziękuję Turystom i Panu Andrzejowi L, którzy mnie i mojego psa w porę wyciągnęli, dziękuję p. Agnieszce, że chciała zastąpić pogotowie i zawieść mnie do szpitala, dziękuję całej załodze naszego Pogotowia za super pomoc oraz wspaniałej obsłudze Milickiego Centrum Zdrowia, które codziennie wyciąga mnie ze skutków niekompetencji różnych instytucji.

                               Renata Gryglaszewska

3 czerwca 2020


Popularny challenge dotarł do Rudy Milickiej

Bezwład administracyjny

Jesteśmy gościnni ale też już zmęczeni.

Spokojnych Świąt Wielkanocnych

Zebranie mieszkańców sołectwa Ruda Milicka

Spokojnych Świąt

Mikołaj jak zwykle w Rudzie Milickiej

Od zebrania do festynu w Rudzie Milickiej

Strategia rozwoju Rudy Milickiej

Pieniądze w pyle Rudy Milickiej.

Zimno, ale jednak wiosna

Najlepsze życzenia Świąteczno – Wiosenne

Ruda Milicka wybrała sołtysa

Sprawozdanie Sołtysa i Rady Sołeckiej Rudy Milickiej

Życzliwości i wzajemnej sympatii

Mikołaj w Rudzie Milickiej

Wyborczy make-up

Otwieramy bibliotekę w Rudzie Milickiej

Szczyt absurdu

Instytucja najwyższego zaufania

Wielkie mycie

Tramwaj na peronie

Konopnicka się myliła

Wielka Sobota w Rudzie Milickiej

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy

Wizja dla biblioteki w tramwaju

Osobowość roku 2017

Kiedy rozum śpi

Cieszmy się Świętami Bożego Narodzenia

Przez las echo niosło dźwięk dzwonków

Strzały nad stawami kompleksu Stawno

Ksawery w Rudzie Milickiej

Sołtys Rudy Milickiej dziękuje

Zebranie w Rudzie Milickiej

Co nowego na placu „Pod siwą pliszką”

VI Rajd Druha Bolka w Rudzie Milickiej

Wielka Sobota 2017

Zebranie mieszkańców w Rudzie Milickiej

Od domu do domu

Powitaliśmy 2017 rok

Życzenia świąteczne i noworoczne

3 grudnia w Rudzie Milickiej

Znowu przybyło nam drzew w Rudzie

„Mój region mój dom”

Winien i Ma

Nareszcie mamy swoją wiato-świetlicę!

„Odlotowy” festyn

Wrześniowe zebranie w Rudzie Milickiej

Nasza wiata z kominkiem zakończona

Zebranie wiejskie

Drugi etap budowy wiaty

Mieszkańcom Rudy Milickiej składamy najlepsze życzenia

Refleksje przed i po Wigilii

Projekty realizowane w Rudzie Milickiej w 2015r.

Światełka pod wiatami wieczorem w niedzielę zabłysły w Rudzie Milickiej

Drugie życie dzieła Pana Leona – nasz upór pozwolił odtworzyć dwa domki.

Powstanie Stowarzyszenia Ptasia Kraina w Rudzie Milickiej rok 2012

Nowa strona Rudy Milickiej - http://www.rudamilickabarycz.pl/